środa, 25 lutego 2015

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #4

Przyglądałam się ogromnemu bilbordowi, który informował o dzisiejszym koncercie zespołu The Vamps.
-Chciałem ci jakoś podziękować,dlatego pomyślałem,że zabiorę cię na koncert.-Powiedział Luke.
-Skąd wiedziałeś,że uwielbiam ten zespół?-Zadałam pytanie chłopakowi.
-Nie wiedziałem. Tak naprawdę, to miałem iść na niego z przyjaciółką, ale dzisiaj coś jej wypadło.
-Dziękuje.-Powiedziałam, skacząc dookoła chłopaka.
-Wiesz, to raczej ja powinienem ci dziękować.
-Przestań!-Zaśmiałam się.-Przecież  nie zostawiłabym cię rannego.
-I za to ci dziękuje.
-Pamiętaj masz się nie przemęczać.-Poinformowałam go.
-Dobrze mamo!-Zaśmiał się chłopak.-Później zabiorę cię do mojego przyjaciela.
-Ale najpierw idziemy na koncert.-Powiedziałam zabierając bilety z ręki chłopaka.
******
-Lukas, Lukas,Lukas!Jesteś wielki nigdy nie będę w stanie ci podziękować.-Krzyknęłam machając energicznie,świstkiem papieru z autografem Connor'a.-Kocham cię...
Ej,ej Annabelle opanuj się, bo jeszcze pomyśli sobie, że naprawdę żywisz do niego takie uczucie.
-...jak przyjaciela.-Dodałam szybko.
-Chodź przyjaciółko, poznasz mojego kolegę.
*****
-Jesteś pewien,że chce, abyśmy go odwiedzili?-Zapytałam Luke'a.
-Na pewno nie, ale to nie jest powód, żeby cię nie poznał.
Chłopak zapukał do drzwi, po czym odsunął się od nich.
-Luke szmato co tu robisz?-Powiedział zaspany brunet.
-Chciałem żebyś poznał dziewczynę, która wczoraj uratowała mi życie.-Wyrecytował Luke, przyciągając mnie do siebie.-To Annabelle.
-Hej jestem Calum.-Podał mi rękę.-Powiem tyle,źle zrobiłaś ratując go, świat bez niego były piękny, a gdy już będziecie chodzić to on...
-Dobra skończyłeś ten monolog?!-Przerwał mu Luke.
-To nie był monolog! Ann mnie słuchała.-Zaśmiał się Cal.
-Wpuścisz nas?-Zapytał się Luke.
-Dobra wchodźcie.-Otworzył dzrzwi brunet.
Luke od razu usiadł na kanapie, a ja postanowiłam pójść w jego ślady.
-Napijecie się czegoś?-Zadał pytanie Calum.
-Ja nie.-Odpowiedział Luke, chwytając jakieś czasopismo.-A ty Ann?
-Ja też nie.-Odpowiedziałam.
-A może ciasteczka?-Zapytał, całkiem poważnie brunet.
-Boże Calum, czy ty jesteś jakąś perfekcyjną panią domu?!-Zirytował się blondyn.
-A ty możesz chociaż raz się ogarnąć i nie zgrywać twardziela?-Krzyknął Calum.
-Nie nie mogę!-Powiedział Luke, po czym wstał.-Ann zostajesz, czy idziesz ze mną?-Zapytał już trochę łagodniej.
-Ann zostań.-Nalegał Calum.
Spojrzałam na Luke'a, nie miałam pojęcia co zrobić.
-Dobra, wpadnę po ciebie później.-Oznajmił Luke, po czym wyszedł.
-Calum o co chodzi?-Zapytałam go.
-Wiesz, to długa historia.-Zaczął opowiadać brunet, siadając obok mnie.
-No to mi ją opowiedz.
-Zaczęło się od tego, że w podstawówce facet od wuefu, zaproponował Luke'owi uprawiać jakiś sport, bo wiesz Luke był gruby.-Zaśmiał się chłopak.
-No nie gadaj masz jakieś zdjęcia?-Zaciekawiłam się.
-Mam,ale pokażę ci później.
-Dobra kontynuuj, bo ci przerwałam.
-Luke bardzo wziął sobie do serca radę tego gościa, po za tym chciał schudnąć. Biegał i nawet kilkanaście razy poszedł na siłownie. Po kilku miesiącach sporo schudł . I pewnego dnia były szkolne eliminacje do międzyszkolnych zawodów bokserskich.-Ciągnął dalej Cal.-Wuefista zaproponował mu wzięcie w nich udział.Luke się zgodził, doszło do tego, że zajął pierwsze miejsce w kraju, a agresja stopniowo w nim rosła.-Calum przestał opowiadać.
-Cal co się stało.-Zaciekawiłam się.
-Ann ten sport go zmienił. Gdy miał 16 lat, ponownie udział w zawodach...i wtedy to się stało...walka się zaczęła, Luke był wtedy bardzo zdenerwowany...
-I co było dalej?
-Luke go zabił.-Powiedział poważnie brunet.-Na szczęście z dnia na dzień, jest w stanie bardziej panować nad agresją, a teraz gdy cię poznał może się zmnieni  na lepsze.Ale pamiętaj nic ci nie mówiłem, bo skończę jak tamten chłopak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz