niedziela, 8 marca 2015

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #9

Zerknęłam na Luke'a ukradkiem. Z uwagą oglądał film, który wybrałam. Oglądam go już któryś raz, a jednak mimo tego nie obeszło się bez łez.
-Dlaczego Gus umarł?-Zapytałam przez łzy.-Biedna Hazel!
-To tylko film.-Pocieszył mnie Luke, tuląc mnie.
-Ale cholernie smutny.-Powiedziałam.-Wyobraź sobie, że umiera ktoś na kim ci zależy.
Chłopak uśmiechnął się lekko.
-Mam nadzieję, że ty nie zamierzasz umierać, bo mi pęknie serce, tak jak Hazel.-Chłopak teatralnie złapał się za serce.
-Przez myśl mi to nie przeszło.-Zaśmiałam się, wtulając w tors chłopaka.
-To dobrze.
Nie zdążyłam powiedzieć już nic więcej,ponieważ zasnęłam.
***
Obudziłam się w swoim łóżku. Chciałam wstać, ale nie umożliwiły mi to czyjeś ręce. Odwróciłam się do tyłu. Luke leżał za mną, obejmując mnie w pasie. 
-Nigdzie cię nie wypuszczę.-Wyszeptał.
-Puść mnie Luke.
-Proszę pobądź ze mną jeszcze chwilę.
Zrezygnowana opadłam na poduszkę, z nadzieją,że uda mi się ponownie zasnąć.
***
Siedziałam na kuchennym blacie  z zaciekawieniem przyglądając się poczynania Luke'a
-Możesz podać mi sól.-Zapytał chłopak, nie odrywając się od przygotowywanego dania.
Sięgnęłam po pożądany przedmiot i dałam go blondynowi.
-Przyznaj się. Gotujesz pierwszy raz?-Zaśmiałam się.
-Nie. Wygrałem masterchefa.-Odpowiedział sarkastycznie.-Ale jedno mogę ci obiegać. nie otrujesz się.-Powiedział machając przede mną miską.
Rozmowę przerwał nam mój telefon. Wyjełam go z kieszni w celu odczytania wiadomości.
Od Effie:Możemy się spotkać?
-Co się stało?-Zaniepokoił się chłopak.
-Nie nic. Po prostu moja była przyjaciółka przypomniała sobie o moim istnieniu.

sobota, 28 lutego 2015

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #8

Luke chodził w kółko. Ręce miał założone na biodrach. Widać,że myśli nad całą tą sytuacją.
-Naprawdę nie wiem od czego zacząć.-Zaczął mówić.
-Wiesz, najlepiej od początku.-Zaśmiałam się.
Chłopak zajął miejsce obok mnie.
-Możesz dać mi czas,abym mógł się zastanowić?-Zapytał po chwili.

-Nad czym ty chcesz się zastanawiać!?

-Jeśli ci to powiem od tak, nie zrozumiesz tego. I prawdopodobnie będziesz na mnie wściekła.

-Luke.-Powiedziałam do niego łagodniej.-Obiecuje,że ta wiadomość nic nie zmieni.

-Ann,bo ja wcześniej wiedziałem o tym napadzie,ja wiem kto to zrobił.

Serce mi pękło. Osoba,której ufałam mówi mi prosto w oczy,że wiedział o wszystkim,a mimo wszystko wyszedł z mieszkania i zostawił mnie wtedy samą.

-Dlaczego wtedy wyszedłeś?-Powiedziałam,chowając twarz w dłonie.

-Zanim zadasz kolejne pytanie, wysłuchaj mnie. Ja wiedziałem o tym,ale wyszedłem,żeby zatrzymać tego gościa.

-Nie wierzę ci.

-Błagam tak naprawdę było.-Powiedział z ręką na sercu.-Przecież obiecałem twojemu bratu,że nie zrobię niczego co mogłoby sprawić,że stracisz do mnie zaufanie.

-Lukas ta osoba nadal mnie nęka,a ty mimo,że wiesz kto to nic z tym nie robisz?!

-Ta osoba była jedynie podstawiona,a osoba,która jej to zleciła piszę do ciebie te SMSy.

-Ciekawe skąd to wiesz?!-Krzyczałam dalej.

-Domyślam się.

-To domyśl się kto to robi!

-Ann proszę nie krzycz.-Powiedział przytulając mnie.

-Ale ty ani Calum nie macie z tym nic wspólnego?-Wyszeptałam

-Nic, wiem jedynie kto pobił twojego brata.

-Przyrzeknij.

Chłopak złapał się za serce i z poważną miną powiedział:

-Przyrzekam na życie,że ja i Calum nie mamy z tym nic wspólnego.

-A tylko dowiem się,że teraz kłamiesz.-Zaśmiałam się.

-Nie dowiesz się, bo to przecież tego nie robię.

-Pomożesz mi dowiedzieć się kto stoi za tymi wiadomościami?-Zapytałam chłopaka.

-No jasne.-Powiedział,całując mnie w czoło.

Nie wiem czy powinnam mu zaufać,a przede wszystkim czy uwierzyć w to co mówi. Jeśli naprawdę to on, wolałabym,aby powiedział mi to wszystko,niż ukrywał się z tym. Chociaż wiem,że nikt by nie przyznał do takich rzeczy.

-Muszę już iść.-Powiedział wstając.

-Luke, Luke nie, ja bardzo się boję,a nikogo nie ma w domu.-Wyszeptałam.Możesz zostać?

-Nie boisz się mnie? Jeszcze pięć minut temu byłaś przekonana,że to wszystko moja wina.

-Nigdy się ciebie nie bałam.

Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.

-Nawet po tym co mówił ci o mnie Calum?

-Nawet po tym.-Odpowiedziałam bez zastanowienia.

Chłopka usiadł z powrotem na łóżko. Położył dłonie na kolana i zaczął mi się przyglądać.

-Jesteś pierwszą osobą,która nie odsunęła się ode mnie po tej informacji.-Wyszeptał.

-Dlaczego miałabym to zrobić?-Zdziwiłam się.

Zapanowała pomiędzy nami chwila ciszy, chłopak najwidoczniej zastanawiał się nad odpowiedzią.

-No,bo kto chciałby przyjaźnić się z taką osobą jak ja?-Mówił, patrząc mi w oczy.-Jestem tylko kolesiem,który nie potrafi okazywać uczyć,ani panować nad agresją.

-Nie myśl tak o sobie.-Powiedziałam.-Gdzie chcesz spać?-Dodałam po chwili. Miałam nadzieję,że pytanie to pozwoli zmienić nam temat. Nie chciałam rozmawiać o tym co powiedział mi Calum.

-Jeśli chcesz to mogę spać na podłodze.-Zaproponował.

Zdziwiło mnie zachowanie Luke'a. Przecież równie dobrze mógłby iść do domu i się mną nie przejmować. Jednak on zgodził się spać na podłodze, tylko dlatego,abym się nie bała.

-Jeśli ty śpisz na podłodze. To ja też.-Palnęłam.

Nie chciałam,aby chłopak poświęcał się dla mnie,ale nie chciałam też spać z nim w jednym łóżku. Nie dlatego,że go nie lubię. Wręcz przeciwnie. Tylko,że było to by co najmniej dziwne, zwłaszcza,że znamy się dopiero od kilku dni.

Chłopak zaśmiał się na moją odpowiedź.

-Jak chcesz.-Uniósł ręce w geście obronnym.

-Pójdę po jeszcze jedną poduszkę.-Powiedziałam,wychodząc z pokoju.

-Pomóc ci?-Zaproponował mi, gdy byłam już na schodach.

-Nie nie trzeba.

-Ale wiesz,że spanie na podłodze obok siebie równa się spaniu obok siebie na łóżku.-Zaśmiał się chłopak.

-Może i masz rację.-Odparłam, kładąc poduszkę na łóżku.

-No właśnie.-Rzucił się na łóżko chłopak, na co ja jedynie przekręciłam oczami.-Tu jest znacznie wygodniej.-Wskazał palcem na łóżko.

-Niech ci będzie.-Zaśmiałam się, siadając obok chłopaka.





środa, 25 lutego 2015

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #7

http://www.wattpad.com/user/MrsHemmings1998

Oparłam się o oparcie sofy. Założyłam nogę na nogę i zaczęłam przeszukiwać pudełko z filmami, pozostawione przez Calum'a.
-I co wybrałaś?-Zapytał radośnie brunet.
-Tak.-Krzyknęła, chwytając pierwsze lepsze pudełeczko.
Nie mogłam się przyznać, że nie zrobiłam tego o co poprosił mnie Cal. Musiałam skłamać, bo wyszłaby na jaw, że zamiast szukać filmu podsłuchiwałam rozmowę Luke'a i Calum'a. Rozmawiali o tym co wydarzyło się wczoraj po wyjściu blondyna z mojego domu. Jeden fragment ich rozmowy utkwił mi w głowie: "Masz szczęście,że Ann nic się wczoraj nie stało!". Od tego momentu zastanawiam się, czy to właśnie mnie miało spotkać to co Eric'a.
Luke przeskoczył nad kanapą i zajął miejsce obok mnie
-No pewnie.-Zaśmiał się.
-Wyłącz to, wyłącz!-Krzyczałam.
-Boisz się tego?-Wskazał na ekran Cal.
-Mhm.-Kiwnęłam głową.
-Nie ma się czego bać.-Objął mnie ramieniem Luke.-To tylko lalka.-Zaśmiał się chłopak.
-Ale nazywa się jak Ann.-Dodał Calum,za co spiorunowałam go wzrokiem.
***
-Było fajnie,ale już się ściemnia.Muszę już iść.-Powiedziałam.
-Zaraz przyjadą moi rodzice. Będą mogli cię odwieść.-Zaproponował Calum.
-Nie lubię się narzucać.-Powiedziałam.
-Ale ja odprowadzę cię kawałek.-Bardziej stwierdził niż zaproponował Luke.
-Jak chcesz.-Odparłam.
Szczerze mówiąc czyjeś towarzystwo  o tej porze, było mi niezbędne,a zwłaszcza po obejrzeniu przeze mnie tego horroru.
-Cześć Cal.-Powiedzieliśmy jednocześnie wychodząc z jego domu.
-Cześć.-Odpowiedział chłopak, zamykając drzwi.
Na zewnątrz było już zupełnie ciemno.Gdyby nie fakt,że Luke znajduje się obok mnie, zapewne przed dotarciem do domu dostałabym zawału.
-Gniewasz się na mnie?-Zapytał się blondyn.
-Nie.Czemu tak myślisz?-Zdziwiłam się.
-Bo nie odzywałaś się do mnie przez cały pobyt u Calum'a.
-Nie gniewam się na ciebie.-Powiedziałam ponownie.
-To dobrze, bo zastanawiałem się co takiego zrobiłem źle.-Powiedział przytulając mnie.
Wtuliłam się w niego jeszcze mocniej. Nie chciałam tego przerywać. W jego ramionach czułam się bardzo bezpiecznie.
-Chodź do domu.-Powiedział chłopak, puszczając mnie.
Poczułam wibrację w mojej kieszeni. Pośpiesznie wyciągnęłam telefon i odczytałam wiadomość.
"On ci nic nie pomoże"
Zaczęła oglądać się dookoła. Ta osoba musiała nas widzieć razem skoro napisała tą wiadomość.
-Co się stało Ann?-Zapytał blondyn.
-Nie, nic.-Skłamałam.
-Przecież widzę. Mi możesz powiedzieć wszystko.
-Ty mi wszystkiego nie mówisz.
-O co ci chodzi?
-Słyszałam twoją rozmowę z Calum'em, gdy wyszliście do kuchni.
Chłopak spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Powiedziałam coś nie tak?-Zapytałam.
-Czy ty nas podsłuchujesz?!-Krzyknął Luke.
-No trudno was było nie usłyszeć.-Powiedziałam równie głośno jak on.
-Ann ja ci to wytłumaczę..-Powiedział łagodniej.-Ale nie mogę tutaj.
-W takim razie idziemy do mnie.-Powiedziałam ruszając się z miejsca.

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #6

http://www.wattpad.com/user/MrsHemmings1998


Luke wyszedł  z domu, zostawiając mnie jedynie z bratem. Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam oglądać jakiś serial. Niepokoiła mnie tylko dziwna cisza. Postanowiłam sprawdzić czy Eric na pewno jest w domu. Szłam po schodach przeskakując co dwa stopnie. Już kilka sekund później znajdowałam się przed drzwiami do pokoju Eric'a. Zapukałam kilkakrotnie,  po czym weszłam do pokoju.
-O mój boże Eric!-Krzyknęłam na widok mojego brata.
Leżał zakrwawiony na podłodze. Historia lubi się powtarzać?
-Wszystko w porządku Ann! To tylko nos.-Uspokajał mnie brat.
-Może być złamany!
-Ale nie jest!-Zaczął krzyczeć.
-Kto ci to zrobił?
-Jakiś chłopak.
-Idź do łazienki i to przemyj.-Nakazałam bratu.
Eric posłuchał się mnie, a sama zeszłam na dół, aby odnaleść opatrunek. Zeszłam ze schodów i skierowałam się w kierunku szafki gdzie trzymamy wszystkie akcesoria lekarskie. Poczułam chłodny powiew powietrza. Czyżby Luke nie zamknął drzwi? Wszedłam do przedpokoju i zamknęłam je.
Serce mało mi nie eksplodowało, gdy uświadomiłam sobie co właśnie się wydarzyło. Osoba, która pobiła Erica weszła przez drzwi, prawdopodobnie otwierając je kluczem, gdyż nie ma tu żadnych śladów włamania.
-Eric! Eric! Eric!-Krzyczałam, biegnąc do mojego brata.
-Co się stało?!-Przejął się chłopak.
-A co jeśli ta osoba nadal tu jest?-Zaczęłam chisteryzować.
Chłopak nic nie odpowiedział, zerwał się z miejsc jak oparzony i pobiegł na dół. Zaczął zgrywać "tego odważnego", udawał,że się nie bał jednak wiem, że serce omal mu nie wyskoczy.
-Ty zobacz w kuchni.-Nakazał, podtrzymując bandaż.
Zrobiłam jak nakazał, obejrzałam każdy kąt dokładnie, jednak nikogo tam nie było.
Weszłam z powrotem do salonu gdzie zostałam Erica.
-Nikogo tu nie ma.-Oznajmił
-W kuchni też.
Dopiero teraz mogłam dowiedzieć się więcej. Zaczęłam zadawać pytania:
-Kiedy to się stało?
-Jakieś dziesięć minut temu.-Odpowiedział chłopak.
-A kto to zrobił?
-Ann! Nie mam pojęcia, widziałem go pierwszy raz.Wiem tyle,że jest wysoki i ma ciemne włosy.
Próbowałam przypomnieć sobie, kto to może być. Jednak jedyną osobą pasującą do opisu był Calum, ale on raczej by tego nie zrobił.
-Boże co ja takiego zrobiłem?-Powiedział, chowając twarz w dłonie.
-Zawsze mogłam to być też ja, a najśmieszniejsze jest to, że Luke'a też ktoś niedawno pobił.- Zaśmiałam się.
-Kto to jest Luke?
-Kolega.
-Może ma on coś wspólnego z dzisiejszym incydentem?-Zaciekawił się Eric.
-Nawet tak o nim nie mów!-Powiedziałam przez zęby.
-Chciałbym go poznać.-Powiedział Eric.
*****
Obudził mnie dźwięk przychodzącego SMSa. Zerknęłam na wyświetlacz telefonu. Była pierwsza w nocy, jednak mimo tego postanowiłam przeczytać wiadomość.
"Mówiłam, że się zemszczę, ale poczekaj stać mnie na więcej!"
Zerwałam się z łóżka równe nogi. Wiadomość była od nieznanego numeru, więc nie miałam szans na dowiedzenie się od kogo była ta wiadomość.
To dziwne, że jedno zdanie, może odmienić życie. Dotychczas moje życie było beztroskie, a teraz?! Wiem,że będę żyć w strachu. Nie wiem do czego zdolna jest ta osoba, ale to co zrobiła Eric'owi nie było normalne.
****
Usłyszałam dzwonek . Podeszłam do drzwi i po upewnieniu, że to Luke, wpuściłam go.
-Cześć.-Przywitał się chłopak, składając pocałunek na moim policzku.
-Hej.- Odpowiedziałam.
Chłopak zdjął buty i skierował się za mną do salonu.
Usiedliśmy na tych samych miejscach co wczoraj i zaczeliśmy rozmawiać.
-Muszę z tobą porozmawiać.-Powiedziałam poważnie.
-Co się stało?-Zapytał chłopak.
-Byłeś już na policji w sprawie tego napadu?-Zadałam pytanie chłopakowi.
-No kogo mu tu mamy?-Zadał pytanie Eric.-To ten twój "chłoptaś"?
-Eric przestań!-Zaczęłam krzyczeć.
-Czy to przypadkiem nie on ma coś wspólnego z pobiciem mnie?!
-Eric przestań! Już ci mówiłam,że tak nie jest!
-No, ale posłuchaj! Był tu wczoraj pół dnia, a zaraz po jego wyjściu ktoś wpadł do domu i zwichnął mi noc!-Ciągnął dalej.
Luke zacisnął pięści i podszedł do mojego brata. Wiem, że zaraz "wybuchnie".
-Posłuchaj mnie "chłoptasiu", nie mam nic wspólnego z tym włamaniem.Poza tym wiem, że Annabelle mi ufa, a ja nigdy nie zrobię czegoś, co by to zmieniło!-Powiedział Luke i wyszedł z domu.
Eric nadał stał zszokowany.
-Co zrobiłeś idioto! Nienawidzę cię.-Krzyknęłam na Eric'a, po czym wybiegłam za Luke'iem.
-Luke, czekaj!-Krzyknęłam, zatrzaskując drzwi.
Chłopak odwrócił się, lecz po jego minie było widać, że nie jest zadowolony.
-Luke, ja ci to wszystko wytłumaczę.
-No właśnie czekam na wyjaśnienia.-Zirytował się chłopak.-Czemu ten debil myśli, że mam coś z tym wspólnego?
Podeszłam do chłopaka i zaczęłam wszystko tłumaczyć:
-Wczoraj jak wyszedłeś, poszłam do mojego brata, i on był cały zakrwawiony i w ogóle, a potem okazało się, że drzwi były cały czas otwarte. I on myślał, że ty ich specjalnie nie zamknąłeś, a potem powiedziałam, że niedawno spotkało cię coś podobnego.-Do moich oczu napłynęły łzy.-Ja nie wiem czemu on tak myśli.
-Nie płacz.-Powiedział Luke przytulając mnie.
-A na dodatek dostałam w nocy dziwnego SMSa.-Powiedziała i pokazałam go chłopakowi.
-Jeśli dowiem się kto napisał do ciebie tą wiadomość.Obiecuje, że źle się to dla niego skończy.-Powiedział, ponownie mnie przytulając.-Bo nikt nie ma prawa grozić mojej księżniczce.

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #5

-Już jestem!-Usłyszałam głos dochodzący z korytarza.
-Już myślałam,że nie przyjedziesz!-Odpowiedziałam.
-Chciałem dać Calum'owi więcej czasu na streszczenie mojej przeszłości.-Powiedział Luke, zaciskając pięści.
-Nie rozmawialiśmy o tobie.-Skłamałam.-Cześć Cal.-Krzyknęłam wychodząc.
-Cześć.-Odpowiedział brunet.
-Jesteś tego pewna?-Zapytał się Luke, gdy wyszliśmy już z domu Caluma.
-Tak,a teraz odprowadź mnie do domu, bo nie mam pojęcia gdzie jestem.
-Mam nadzieję,że nie kłamiesz, bo ci ufam.
Spojrzałam na chłopaka z zaciekawieniem. Co? On naprawdę mi ufa, a co jeśli dowie się,że teraz skłamałam. Przecież wściekłby się, a  ja straciłabym kolejnego przyjaciela.
-Daleko stąd do mojego domu?-Zapytałam blondyna.
-Kilka przecznic.-Odpowiedział chłopak, nie utrzymując kontaktu wzrokowego.
-W takim razie chodź, nie mam ochoty wracać co ciemku.-Pociągnęłam chłopaka za rękę.
-Luke, zagrajmy w pytania.-Przerwałam dłuższą ciszę, panującą między nami.
-Wolę nie.-Odpowiedział patrząc przed siebie.
-Czemu?Ukrywasz coś przed mną?-Zaciekawiłam się.
Mam wrażenie,że jego agresja to nie jedyne co przed mną ukrywa.
-Nie.
-To czemu nie chcesz odpowiedzieć na kilka moich pytań?!
Chłopak zatrzymał się i chwycił moje dłonie.
-Może potem powiem ci wszystko, ale na razie nie chce popsuć naszej znajomości.
-W takim razie udajmy, że nie zadawałam żadnych pytań.
-I to mi się podoba.-Zaśmiał się chłopak, puszczając moje dłonie.
Dotychczas wszystko układało się w jedną całość, ale teraz nie ma żadnego logicznego wyjaśnienia na zachowanie Luke'a. Im dłużej się znamy, tym dowiaduje się więcej rzeczy,które tylko psują moje zdanie na jego temat. Jeszcze kilkanaście godzin temu sądziłam, że jest on zwyczajnych chłopakiem pobitym przez kogoś. A teraz?  Dowiaduje się, że ma kogoś na sumieniu!
-Znowu się nad czymś zastanawiasz.-Stwierdził Luke.-Jak tak dalej pójdzie, to zostaniesz jakimś filozofem.
-Gdybyś tylko wiedział nad czym się zastanawiam.
****
-Chcesz wejść?-Zapytałam Luke'a.
-Nie chce ci przeszkadzać.
-Ty mi nie przeszkadzasz.-Pociągnęłam blondyna za sobą.
Odszukałam klucze w kieszeni  i otworzyłam nimi drzwi. Wpuściłam chłopaka do domu, a sama weszłam za nim.
-Sama mieszkasz?-Zdziwił się chłopak.-Jakoś tu cicho.
-Nie, rodzice są w pracy.No i jeszcze mam starszego brata.-Zaśmiałam się. -Pewnie jest w swoim pokoju.
-Aha.-Odpowiedział chłopak, rozglądając po pomieszczeniu.
-Jeśli chcesz to usiać.-Wskazałam chłopakowi miejsce.-Napijesz się czegoś?
-Nie dzięki.
Zastanawiałam się o czym mogę rozmawiać z Luke'iem. Przez myśl przeszło mi tysiące pomysłów. Niestety jestem wyjątkowo nieśmiałą osobą, dlatego nie byłam wstanie zacząć rozmowy.
-Może obejrzymy jakiś film?-Zaproponował chłopak.
-Możemy.-Odpowiedziałam.
Podeszłam do szuflady, w celu odnalezienia jakiegoś filmu.
-"Niezgodna", może być?-Pomachałam plastikowym pudełeczkiem.
-Jasne.-Odpowiedział chłopak.
Włączyłam film, po czym zajęłam miejsce obok Luke'a.
Minęła połowa filmu, przez którą w ogóle nie rozmawiałam z Luke'iem. Chłopakowi najwyraźniej spodobał się film, więc nie miałam zamiaru mu przerywać.
Postanowiłam wybrać się do kuchni, aby wziąć z niej jakieś przekąski. Miałam zamiar wstać, jednak ręka Luke'a mi to nie umożliwiła.  Chłopak chwycił mnie za dłoń i nie chciał puścić.
-Gdzie idziesz?-Zapytał chłopak.
-Do kuchni.
-Idę z tobą, gdyby byłbym tu sam czułbym się nieswojo.
Chłopak wstał z kanapy i razem udaliśmy się do kuchni. Blondyn zajął miejsce przy stole i nie spuszczał ze mnie oka. Zaczęłam przeszukiwać wszystkie szafki, gdy wreszcie natrafiłam na dwie paczki chipsów. Podałem je chłopakowi, a sama wzięłam sok i dwie szklanki. Ponieważ byliśmy już zaopatrzeni, wróciliśmy z powrotem do salonu. Odpałzowałam film, po czym otworzyłam przekąski i zaczęłam się częstować.
W pewnym momencie chłopak  objął mnie. Jego dotyk powodował u mnie motylki w brzuchu. Jednak jedynie uśmiechnęłam się na ten miły gest.
-Muszę już iść.Powiedział, całując mnie w czoło.
-Wpadniesz jutro?-Spojrzałam na chłopaka.
-Oczywiście księżniczko.

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #4

Przyglądałam się ogromnemu bilbordowi, który informował o dzisiejszym koncercie zespołu The Vamps.
-Chciałem ci jakoś podziękować,dlatego pomyślałem,że zabiorę cię na koncert.-Powiedział Luke.
-Skąd wiedziałeś,że uwielbiam ten zespół?-Zadałam pytanie chłopakowi.
-Nie wiedziałem. Tak naprawdę, to miałem iść na niego z przyjaciółką, ale dzisiaj coś jej wypadło.
-Dziękuje.-Powiedziałam, skacząc dookoła chłopaka.
-Wiesz, to raczej ja powinienem ci dziękować.
-Przestań!-Zaśmiałam się.-Przecież  nie zostawiłabym cię rannego.
-I za to ci dziękuje.
-Pamiętaj masz się nie przemęczać.-Poinformowałam go.
-Dobrze mamo!-Zaśmiał się chłopak.-Później zabiorę cię do mojego przyjaciela.
-Ale najpierw idziemy na koncert.-Powiedziałam zabierając bilety z ręki chłopaka.
******
-Lukas, Lukas,Lukas!Jesteś wielki nigdy nie będę w stanie ci podziękować.-Krzyknęłam machając energicznie,świstkiem papieru z autografem Connor'a.-Kocham cię...
Ej,ej Annabelle opanuj się, bo jeszcze pomyśli sobie, że naprawdę żywisz do niego takie uczucie.
-...jak przyjaciela.-Dodałam szybko.
-Chodź przyjaciółko, poznasz mojego kolegę.
*****
-Jesteś pewien,że chce, abyśmy go odwiedzili?-Zapytałam Luke'a.
-Na pewno nie, ale to nie jest powód, żeby cię nie poznał.
Chłopak zapukał do drzwi, po czym odsunął się od nich.
-Luke szmato co tu robisz?-Powiedział zaspany brunet.
-Chciałem żebyś poznał dziewczynę, która wczoraj uratowała mi życie.-Wyrecytował Luke, przyciągając mnie do siebie.-To Annabelle.
-Hej jestem Calum.-Podał mi rękę.-Powiem tyle,źle zrobiłaś ratując go, świat bez niego były piękny, a gdy już będziecie chodzić to on...
-Dobra skończyłeś ten monolog?!-Przerwał mu Luke.
-To nie był monolog! Ann mnie słuchała.-Zaśmiał się Cal.
-Wpuścisz nas?-Zapytał się Luke.
-Dobra wchodźcie.-Otworzył dzrzwi brunet.
Luke od razu usiadł na kanapie, a ja postanowiłam pójść w jego ślady.
-Napijecie się czegoś?-Zadał pytanie Calum.
-Ja nie.-Odpowiedział Luke, chwytając jakieś czasopismo.-A ty Ann?
-Ja też nie.-Odpowiedziałam.
-A może ciasteczka?-Zapytał, całkiem poważnie brunet.
-Boże Calum, czy ty jesteś jakąś perfekcyjną panią domu?!-Zirytował się blondyn.
-A ty możesz chociaż raz się ogarnąć i nie zgrywać twardziela?-Krzyknął Calum.
-Nie nie mogę!-Powiedział Luke, po czym wstał.-Ann zostajesz, czy idziesz ze mną?-Zapytał już trochę łagodniej.
-Ann zostań.-Nalegał Calum.
Spojrzałam na Luke'a, nie miałam pojęcia co zrobić.
-Dobra, wpadnę po ciebie później.-Oznajmił Luke, po czym wyszedł.
-Calum o co chodzi?-Zapytałam go.
-Wiesz, to długa historia.-Zaczął opowiadać brunet, siadając obok mnie.
-No to mi ją opowiedz.
-Zaczęło się od tego, że w podstawówce facet od wuefu, zaproponował Luke'owi uprawiać jakiś sport, bo wiesz Luke był gruby.-Zaśmiał się chłopak.
-No nie gadaj masz jakieś zdjęcia?-Zaciekawiłam się.
-Mam,ale pokażę ci później.
-Dobra kontynuuj, bo ci przerwałam.
-Luke bardzo wziął sobie do serca radę tego gościa, po za tym chciał schudnąć. Biegał i nawet kilkanaście razy poszedł na siłownie. Po kilku miesiącach sporo schudł . I pewnego dnia były szkolne eliminacje do międzyszkolnych zawodów bokserskich.-Ciągnął dalej Cal.-Wuefista zaproponował mu wzięcie w nich udział.Luke się zgodził, doszło do tego, że zajął pierwsze miejsce w kraju, a agresja stopniowo w nim rosła.-Calum przestał opowiadać.
-Cal co się stało.-Zaciekawiłam się.
-Ann ten sport go zmienił. Gdy miał 16 lat, ponownie udział w zawodach...i wtedy to się stało...walka się zaczęła, Luke był wtedy bardzo zdenerwowany...
-I co było dalej?
-Luke go zabił.-Powiedział poważnie brunet.-Na szczęście z dnia na dzień, jest w stanie bardziej panować nad agresją, a teraz gdy cię poznał może się zmnieni  na lepsze.Ale pamiętaj nic ci nie mówiłem, bo skończę jak tamten chłopak.

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #3

Zbiegłam po schodach, po czym wsunęłam na nogi moje czarne vansy i wybiegłam z domu, uprzednio zamykając drzwi. Schowałam klucze do kieszeni i skierowałam się w kierunku furtki. Luke jeszcze nie było, jednak postanowiłam nie wchodzić z powrotem do domu.
Oparłam się o płot i wyciągnęłam telefon z kieszeni, z nadzieją, że pomoże mi on zabić czas.
Po chwili usłyszałam odgłos kroków. Odruchowo się odwróciłam, chociaż wiedziałam, że to Luke.
Chłopak uśmiechnął się i podbiegł w moim kierunku.
-Hej Ann.-Przywitał się Luke.
-Cześć.-Odpowiedziałam i ruszyłam za chłopakiem.-Gdzie idziemy?
-Zobaczysz.-Odpowiedział tajemniczo chłopak.
-No powiedz, proszę.
-Nie ma mowy.
Przewróciłam oczami,na co chłopak zaśmiał się donośnie.
-Co ja takiego zrobiłam?
-Nie nic, po prostu się zaśmiałem.
Dalszą drogę przebyliśmy w ciszy-całe dziesięć minut. Najgorsze dziesieć minut w moim życiu! Pewnie zastanawiasz się czemu. No cóż, przez cały ten czas zastanawiałam się co powiedzieć. Jednak bałam się ośmieszyć. Przecież zawsze mogłam powiedzieć coś głupiego! To okropne uczucie-strach przed wyśmianiem, a jednak... doświadczyłam je kilka razy w życiu.
-Co się stało?-Zapytał chłopak.
-Nie nic, tylko się zamyślałam.
-Na pewno? Wglądałaś jakbyś co najmniej kogoś zabiła.
-Naprawdę. Wszystko w porządku.-Zapewniłam chłopaka.
-No dobrze, a teraz spójrz, jesteśmy na miejscu.-Pokazał gestem dłoni Luke.
-Nie!Chyba żartujesz?!-Zapiszczałam.
-Nie, tym razem to na serio.
-Uszczypnij mnie, bo nie wierze.
-Mogę cię co najwyżej pocałować.

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #2

http://www.wattpad.com/user/MrsHemmings1998

Na pogotowie zadzwoniłam kilka minut temu. Na szczęście chłopak już nie krwawi i prawdopodobnie nie ma złamań. Nie wiem co zrobiłabym, gdyby umarł przed przyjazdem karetki. W pewnym sensie czuje się za niego odpowiedzialna i nie chce, aby coś mu się stało.
Oparłam się o ścianę budynku, a chłopak poszedł w moje ślady. To dziwne, mimo, że jest ranny, czuję się przy nim bezpieczna.
-A jakbym powiedział, że jesteś moją dziewczyną? Pewnie pozwoliliby ci jechać ze mną do szpitala.-Zaczął rozmyślać blondyn.
-Nawet nie wiem jak masz na imię.-Odpowiedziałam.
-Luke.-Uśmiechnął się chłopak.
-A ja Annabelle.
-To skoro znamy swoje imiona...to możesz udawać moją dziewczynę? Chcę, żebyś była ze mną w szpitalu.
Przewróciłam tylko oczami i zaczęłam mówić:
-Mogę udawać twoją siostrę.
-Jak wolisz.-Powiedział rozczarowany chłopak.
Kilka minut później byliśmy już w szpitalu. Pielęgniarka opatrzyła rany Luke'a, po czym kazała mu się położyć.
-Za pięć minut zrobimy ci badania.-Poinformowała chłopaka, po czym wyszła.
Nie byłam pewna czy mogę już iść.Czułam niezręcznie, przecież znałam Luke'a od pół godziny. Jednak z drugiej strony jego osoba bardzo mnie interesowała i chciałam się dowiedzieć o nim coś więcej.
-Ile masz lat?-Zadałam pytanie bez większego namysłu.
-Siedemnaście.-Odpowiedział chłopak.-A ty?
-Tyle samo.-Uśmiechnęłam się.
 Chłopak nie zdążył nic powiedzieć, bo do sali wszedł lekarz. Pozwolił mi zostać, dzięki czemu przyglądać się Luke'owi.
Minęło dwadzieścia minut. Lekarz skrupulatnie badał chłopaka.
-Chyba wszystko w porządku.-Powiedział mężczyzna.-Masz kilka skaleczeń, siniaków i otarć, ale nie zagrażają one twojemu życiu.
Luke kiwnął głową,w geście że zrozumiał.
-Możesz iść do domu.-Poinformował go lekarz.
-Dobrze.-Powiedział od niechcenia chłopak, po czym wyszedł z sali, pociągając mnie za sobą.
Pchnął drzwi wejściowe i odszedł od nich kilka kroków.
-Idziesz ze mną, czy dzwonisz po rodziców?-Zapytał chłopak.
-Idę z tobą.-Odpowiedziałam chowając ręce do kieszeni.
-W którą stronę mieszkasz?-Zapytał chłopak.
-W tamtą.-Odpowiedziałam, odpowiedziałam wskazując palcem w lewo.
-Wygląda na to, że idziemy w tym samym kierunku.-Zaśmiał się chłopak.
****
-Zaproponowałabym ci wejście do środka, ale jest środek nocy.-Zaśmiałam. się.
-Wpadnę kiedy indziej. Teraz wiem gdzie mieszkasz i mogę cię nawiedzać.-Uśmiechnął się chłopak.
-Okej.Pa.-Pożegnałam chłopaka.
-Pa.-Odpowiedział Luke i ruszył w kierunku domu.
Odszukałam klucze w kieszeni i otworzyłam nimi drzwi. Zamknęłam je za sobą i bezszelestie poszłam do swojego pokoju.
Założyłam na siebie piżamę i wskoczyłam pod kołdrę. Wzięłam telefon do ręki i zaczęłam przeglądać wszystkie portale społecznościowe. W pewnym momencie dostałam SMSa od nieznanego numeru:
"Wpadnę w południe.
Luke
xoxoxoxo"
Na widok jaki ujrzałam odruchowo się uśmiechnęłam. Chłopak naprawdę wydaje się sympatyczny.
Odłożyłam telefon i ułożyłam się wygodnie. Próbowałam zasnąć, jednak wiedziałam, że mi się nie uda.
****
Zeszłam po schodach i skierowałam się w kierunku kuchni. Nie spałam całą noc, dlatego postanowiłam zaparzyć sobie kawy. Miałam nadzieję, że w pewnym stopniu mi to pomoże.
Po kilku minutach, napój był już gotowy. Zabrałam go do swojego pokoju i położyłam na stoliku nocnym. Włączyłam telewizor w nadziei, że znajdę tam coś ciekawego.
****
Kilka godzin później byłam już gotowa. Usłyszałam dźwięk przychodzącego SMSa. Wyjęłam telefon z kieszeni i odblokowałam go.
Luke: Jesteś gotowa? Zaraz u ciebie będę :)
" Tak, będę na ciebie czekać przy furtce :) " - Odpisałam i schowałam telefon do kieszeni.

You're beautiful ~ Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #1

http://www.wattpad.com/user/MrsHemmings1998

Spacerowałam po jednaj z ulic Sydney. O tej porze było tu mało osób. Jednak nie przejmowałam się tym i szłam dalej.
Z każdym krokiem, wokół mnie było mniej osób. W końcu nie było nikogo.
Przyśpieszyłam kroku. Dopiero zaczęłam żałować, że wracam do domu tak późno.
Skręciłam w jedną z ulic. Wtedy zobaczyłam kogoś ,leżącego na ziemi, pośrodku ogromnej kałuży krwi. Podbiegłam do niego.
Instynkt podpowiadał, żebym uciekała. Jednak było mi szkoda tego chłopaka.
Wyciągnęłam telefon i zaczęłam wybierać numer, aby zadzwonić na pogotowie.
-Dzień dobry.-Zaczęłam mówić spanikowana.-Jestem przy ulicy Forbes 5.Jest tu ciężko ranny chłopak.
-Jak się pani nazywa?-Zadała mi pytanie kobieta.
-Annabelle Evans.
-Dobrze, dziękuje za zgłoszenie.
Pierwszy raz dzwoniłam po karetkę. Nigdy nie myślała, że będę musiała to zrobić.
-Dziękuje.-Powiedział cicho chłopak, chwytając mnie za ręke.
-Nie ma za co.-Odpowiedziałam.
-Gdyby nie ty za godzinę pewnie byłbym martwy.
-Nie przesadzaj.-Zaśmiałam się cicho.
-Czy pojedziesz ze mną do szpitala?-Zapytał chłopak.
-Raczej mi nie pozwolą, nie jestem twoją rodziną.
-Coś wymyślę.-Zapewnił mnie chłopak, po czym złożył delikatny pocałunek na moich ustach.