Zerknęłam na Luke'a ukradkiem. Z uwagą oglądał film, który wybrałam. Oglądam go już któryś raz, a jednak mimo tego nie obeszło się bez łez.
-Dlaczego Gus umarł?-Zapytałam przez łzy.-Biedna Hazel!
-To tylko film.-Pocieszył mnie Luke, tuląc mnie.
-Ale cholernie smutny.-Powiedziałam.-Wyobraź sobie, że umiera ktoś na kim ci zależy.
Chłopak uśmiechnął się lekko.
-Mam nadzieję, że ty nie zamierzasz umierać, bo mi pęknie serce, tak jak Hazel.-Chłopak teatralnie złapał się za serce.
-Przez myśl mi to nie przeszło.-Zaśmiałam się, wtulając w tors chłopaka.
-To dobrze.
Nie zdążyłam powiedzieć już nic więcej,ponieważ zasnęłam.
***
Obudziłam się w swoim łóżku. Chciałam wstać, ale nie umożliwiły mi to czyjeś ręce. Odwróciłam się do tyłu. Luke leżał za mną, obejmując mnie w pasie.
-Nigdzie cię nie wypuszczę.-Wyszeptał.
-Puść mnie Luke.
-Proszę pobądź ze mną jeszcze chwilę.
Zrezygnowana opadłam na poduszkę, z nadzieją,że uda mi się ponownie zasnąć.
***
Siedziałam na kuchennym blacie z zaciekawieniem przyglądając się poczynania Luke'a
-Możesz podać mi sól.-Zapytał chłopak, nie odrywając się od przygotowywanego dania.
Sięgnęłam po pożądany przedmiot i dałam go blondynowi.
-Przyznaj się. Gotujesz pierwszy raz?-Zaśmiałam się.
-Nie. Wygrałem masterchefa.-Odpowiedział sarkastycznie.-Ale jedno mogę ci obiegać. nie otrujesz się.-Powiedział machając przede mną miską.
Rozmowę przerwał nam mój telefon. Wyjełam go z kieszni w celu odczytania wiadomości.
Od Effie:Możemy się spotkać?
-Co się stało?-Zaniepokoił się chłopak.
-Nie nic. Po prostu moja była przyjaciółka przypomniała sobie o moim istnieniu.