Luke chodził w kółko. Ręce miał założone na biodrach. Widać,że myśli nad całą tą sytuacją.
-Naprawdę nie wiem od czego zacząć.-Zaczął mówić.
-Wiesz, najlepiej od początku.-Zaśmiałam się.
Chłopak zajął miejsce obok mnie.
-Możesz dać mi czas,abym mógł się zastanowić?-Zapytał po chwili.
-Nad czym ty chcesz się zastanawiać!?
-Jeśli ci to powiem od tak, nie zrozumiesz tego. I prawdopodobnie będziesz na mnie wściekła.
-Luke.-Powiedziałam do niego łagodniej.-Obiecuje,że ta wiadomość nic nie zmieni.
-Ann,bo ja wcześniej wiedziałem o tym napadzie,ja wiem kto to zrobił.
Serce mi pękło. Osoba,której ufałam mówi mi prosto w oczy,że wiedział o wszystkim,a mimo wszystko wyszedł z mieszkania i zostawił mnie wtedy samą.
-Dlaczego wtedy wyszedłeś?-Powiedziałam,chowając twarz w dłonie.
-Zanim zadasz kolejne pytanie, wysłuchaj mnie. Ja wiedziałem o tym,ale wyszedłem,żeby zatrzymać tego gościa.
-Nie wierzę ci.
-Błagam tak naprawdę było.-Powiedział z ręką na sercu.-Przecież obiecałem twojemu bratu,że nie zrobię niczego co mogłoby sprawić,że stracisz do mnie zaufanie.
-Lukas ta osoba nadal mnie nęka,a ty mimo,że wiesz kto to nic z tym nie robisz?!
-Ta osoba była jedynie podstawiona,a osoba,która jej to zleciła piszę do ciebie te SMSy.
-Ciekawe skąd to wiesz?!-Krzyczałam dalej.
-Domyślam się.
-To domyśl się kto to robi!
-Ann proszę nie krzycz.-Powiedział przytulając mnie.
-Ale ty ani Calum nie macie z tym nic wspólnego?-Wyszeptałam
-Nic, wiem jedynie kto pobił twojego brata.
-Przyrzeknij.
Chłopak złapał się za serce i z poważną miną powiedział:
-Przyrzekam na życie,że ja i Calum nie mamy z tym nic wspólnego.
-A tylko dowiem się,że teraz kłamiesz.-Zaśmiałam się.
-Nie dowiesz się, bo to przecież tego nie robię.
-Pomożesz mi dowiedzieć się kto stoi za tymi wiadomościami?-Zapytałam chłopaka.
-No jasne.-Powiedział,całując mnie w czoło.
Nie wiem czy powinnam mu zaufać,a przede wszystkim czy uwierzyć w to co mówi. Jeśli naprawdę to on, wolałabym,aby powiedział mi to wszystko,niż ukrywał się z tym. Chociaż wiem,że nikt by nie przyznał do takich rzeczy.
-Muszę już iść.-Powiedział wstając.
-Luke, Luke nie, ja bardzo się boję,a nikogo nie ma w domu.-Wyszeptałam.Możesz zostać?
-Nie boisz się mnie? Jeszcze pięć minut temu byłaś przekonana,że to wszystko moja wina.
-Nigdy się ciebie nie bałam.
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
-Nawet po tym co mówił ci o mnie Calum?
-Nawet po tym.-Odpowiedziałam bez zastanowienia.
Chłopka usiadł z powrotem na łóżko. Położył dłonie na kolana i zaczął mi się przyglądać.
-Jesteś pierwszą osobą,która nie odsunęła się ode mnie po tej informacji.-Wyszeptał.
-Dlaczego miałabym to zrobić?-Zdziwiłam się.
Zapanowała pomiędzy nami chwila ciszy, chłopak najwidoczniej zastanawiał się nad odpowiedzią.
-No,bo kto chciałby przyjaźnić się z taką osobą jak ja?-Mówił, patrząc mi w oczy.-Jestem tylko kolesiem,który nie potrafi okazywać uczyć,ani panować nad agresją.
-Nie myśl tak o sobie.-Powiedziałam.-Gdzie chcesz spać?-Dodałam po chwili. Miałam nadzieję,że pytanie to pozwoli zmienić nam temat. Nie chciałam rozmawiać o tym co powiedział mi Calum.
-Jeśli chcesz to mogę spać na podłodze.-Zaproponował.
Zdziwiło mnie zachowanie Luke'a. Przecież równie dobrze mógłby iść do domu i się mną nie przejmować. Jednak on zgodził się spać na podłodze, tylko dlatego,abym się nie bała.
-Jeśli ty śpisz na podłodze. To ja też.-Palnęłam.
Nie chciałam,aby chłopak poświęcał się dla mnie,ale nie chciałam też spać z nim w jednym łóżku. Nie dlatego,że go nie lubię. Wręcz przeciwnie. Tylko,że było to by co najmniej dziwne, zwłaszcza,że znamy się dopiero od kilku dni.
Chłopak zaśmiał się na moją odpowiedź.
-Jak chcesz.-Uniósł ręce w geście obronnym.
-Pójdę po jeszcze jedną poduszkę.-Powiedziałam,wychodząc z pokoju.
-Pomóc ci?-Zaproponował mi, gdy byłam już na schodach.
-Nie nie trzeba.
-Ale wiesz,że spanie na podłodze obok siebie równa się spaniu obok siebie na łóżku.-Zaśmiał się chłopak.
-Może i masz rację.-Odparłam, kładąc poduszkę na łóżku.
-No właśnie.-Rzucił się na łóżko chłopak, na co ja jedynie przekręciłam oczami.-Tu jest znacznie wygodniej.-Wskazał palcem na łóżko.
-Niech ci będzie.-Zaśmiałam się, siadając obok chłopaka.
-Nad czym ty chcesz się zastanawiać!?
-Jeśli ci to powiem od tak, nie zrozumiesz tego. I prawdopodobnie będziesz na mnie wściekła.
-Luke.-Powiedziałam do niego łagodniej.-Obiecuje,że ta wiadomość nic nie zmieni.
-Ann,bo ja wcześniej wiedziałem o tym napadzie,ja wiem kto to zrobił.
Serce mi pękło. Osoba,której ufałam mówi mi prosto w oczy,że wiedział o wszystkim,a mimo wszystko wyszedł z mieszkania i zostawił mnie wtedy samą.
-Dlaczego wtedy wyszedłeś?-Powiedziałam,chowając twarz w dłonie.
-Zanim zadasz kolejne pytanie, wysłuchaj mnie. Ja wiedziałem o tym,ale wyszedłem,żeby zatrzymać tego gościa.
-Nie wierzę ci.
-Błagam tak naprawdę było.-Powiedział z ręką na sercu.-Przecież obiecałem twojemu bratu,że nie zrobię niczego co mogłoby sprawić,że stracisz do mnie zaufanie.
-Lukas ta osoba nadal mnie nęka,a ty mimo,że wiesz kto to nic z tym nie robisz?!
-Ta osoba była jedynie podstawiona,a osoba,która jej to zleciła piszę do ciebie te SMSy.
-Ciekawe skąd to wiesz?!-Krzyczałam dalej.
-Domyślam się.
-To domyśl się kto to robi!
-Ann proszę nie krzycz.-Powiedział przytulając mnie.
-Ale ty ani Calum nie macie z tym nic wspólnego?-Wyszeptałam
-Nic, wiem jedynie kto pobił twojego brata.
-Przyrzeknij.
Chłopak złapał się za serce i z poważną miną powiedział:
-Przyrzekam na życie,że ja i Calum nie mamy z tym nic wspólnego.
-A tylko dowiem się,że teraz kłamiesz.-Zaśmiałam się.
-Nie dowiesz się, bo to przecież tego nie robię.
-Pomożesz mi dowiedzieć się kto stoi za tymi wiadomościami?-Zapytałam chłopaka.
-No jasne.-Powiedział,całując mnie w czoło.
Nie wiem czy powinnam mu zaufać,a przede wszystkim czy uwierzyć w to co mówi. Jeśli naprawdę to on, wolałabym,aby powiedział mi to wszystko,niż ukrywał się z tym. Chociaż wiem,że nikt by nie przyznał do takich rzeczy.
-Muszę już iść.-Powiedział wstając.
-Luke, Luke nie, ja bardzo się boję,a nikogo nie ma w domu.-Wyszeptałam.Możesz zostać?
-Nie boisz się mnie? Jeszcze pięć minut temu byłaś przekonana,że to wszystko moja wina.
-Nigdy się ciebie nie bałam.
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
-Nawet po tym co mówił ci o mnie Calum?
-Nawet po tym.-Odpowiedziałam bez zastanowienia.
Chłopka usiadł z powrotem na łóżko. Położył dłonie na kolana i zaczął mi się przyglądać.
-Jesteś pierwszą osobą,która nie odsunęła się ode mnie po tej informacji.-Wyszeptał.
-Dlaczego miałabym to zrobić?-Zdziwiłam się.
Zapanowała pomiędzy nami chwila ciszy, chłopak najwidoczniej zastanawiał się nad odpowiedzią.
-No,bo kto chciałby przyjaźnić się z taką osobą jak ja?-Mówił, patrząc mi w oczy.-Jestem tylko kolesiem,który nie potrafi okazywać uczyć,ani panować nad agresją.
-Nie myśl tak o sobie.-Powiedziałam.-Gdzie chcesz spać?-Dodałam po chwili. Miałam nadzieję,że pytanie to pozwoli zmienić nam temat. Nie chciałam rozmawiać o tym co powiedział mi Calum.
-Jeśli chcesz to mogę spać na podłodze.-Zaproponował.
Zdziwiło mnie zachowanie Luke'a. Przecież równie dobrze mógłby iść do domu i się mną nie przejmować. Jednak on zgodził się spać na podłodze, tylko dlatego,abym się nie bała.
-Jeśli ty śpisz na podłodze. To ja też.-Palnęłam.
Nie chciałam,aby chłopak poświęcał się dla mnie,ale nie chciałam też spać z nim w jednym łóżku. Nie dlatego,że go nie lubię. Wręcz przeciwnie. Tylko,że było to by co najmniej dziwne, zwłaszcza,że znamy się dopiero od kilku dni.
Chłopak zaśmiał się na moją odpowiedź.
-Jak chcesz.-Uniósł ręce w geście obronnym.
-Pójdę po jeszcze jedną poduszkę.-Powiedziałam,wychodząc z pokoju.
-Pomóc ci?-Zaproponował mi, gdy byłam już na schodach.
-Nie nie trzeba.
-Ale wiesz,że spanie na podłodze obok siebie równa się spaniu obok siebie na łóżku.-Zaśmiał się chłopak.
-Może i masz rację.-Odparłam, kładąc poduszkę na łóżku.
-No właśnie.-Rzucił się na łóżko chłopak, na co ja jedynie przekręciłam oczami.-Tu jest znacznie wygodniej.-Wskazał palcem na łóżko.
-Niech ci będzie.-Zaśmiałam się, siadając obok chłopaka.