sobota, 28 lutego 2015

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #8

Luke chodził w kółko. Ręce miał założone na biodrach. Widać,że myśli nad całą tą sytuacją.
-Naprawdę nie wiem od czego zacząć.-Zaczął mówić.
-Wiesz, najlepiej od początku.-Zaśmiałam się.
Chłopak zajął miejsce obok mnie.
-Możesz dać mi czas,abym mógł się zastanowić?-Zapytał po chwili.

-Nad czym ty chcesz się zastanawiać!?

-Jeśli ci to powiem od tak, nie zrozumiesz tego. I prawdopodobnie będziesz na mnie wściekła.

-Luke.-Powiedziałam do niego łagodniej.-Obiecuje,że ta wiadomość nic nie zmieni.

-Ann,bo ja wcześniej wiedziałem o tym napadzie,ja wiem kto to zrobił.

Serce mi pękło. Osoba,której ufałam mówi mi prosto w oczy,że wiedział o wszystkim,a mimo wszystko wyszedł z mieszkania i zostawił mnie wtedy samą.

-Dlaczego wtedy wyszedłeś?-Powiedziałam,chowając twarz w dłonie.

-Zanim zadasz kolejne pytanie, wysłuchaj mnie. Ja wiedziałem o tym,ale wyszedłem,żeby zatrzymać tego gościa.

-Nie wierzę ci.

-Błagam tak naprawdę było.-Powiedział z ręką na sercu.-Przecież obiecałem twojemu bratu,że nie zrobię niczego co mogłoby sprawić,że stracisz do mnie zaufanie.

-Lukas ta osoba nadal mnie nęka,a ty mimo,że wiesz kto to nic z tym nie robisz?!

-Ta osoba była jedynie podstawiona,a osoba,która jej to zleciła piszę do ciebie te SMSy.

-Ciekawe skąd to wiesz?!-Krzyczałam dalej.

-Domyślam się.

-To domyśl się kto to robi!

-Ann proszę nie krzycz.-Powiedział przytulając mnie.

-Ale ty ani Calum nie macie z tym nic wspólnego?-Wyszeptałam

-Nic, wiem jedynie kto pobił twojego brata.

-Przyrzeknij.

Chłopak złapał się za serce i z poważną miną powiedział:

-Przyrzekam na życie,że ja i Calum nie mamy z tym nic wspólnego.

-A tylko dowiem się,że teraz kłamiesz.-Zaśmiałam się.

-Nie dowiesz się, bo to przecież tego nie robię.

-Pomożesz mi dowiedzieć się kto stoi za tymi wiadomościami?-Zapytałam chłopaka.

-No jasne.-Powiedział,całując mnie w czoło.

Nie wiem czy powinnam mu zaufać,a przede wszystkim czy uwierzyć w to co mówi. Jeśli naprawdę to on, wolałabym,aby powiedział mi to wszystko,niż ukrywał się z tym. Chociaż wiem,że nikt by nie przyznał do takich rzeczy.

-Muszę już iść.-Powiedział wstając.

-Luke, Luke nie, ja bardzo się boję,a nikogo nie ma w domu.-Wyszeptałam.Możesz zostać?

-Nie boisz się mnie? Jeszcze pięć minut temu byłaś przekonana,że to wszystko moja wina.

-Nigdy się ciebie nie bałam.

Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.

-Nawet po tym co mówił ci o mnie Calum?

-Nawet po tym.-Odpowiedziałam bez zastanowienia.

Chłopka usiadł z powrotem na łóżko. Położył dłonie na kolana i zaczął mi się przyglądać.

-Jesteś pierwszą osobą,która nie odsunęła się ode mnie po tej informacji.-Wyszeptał.

-Dlaczego miałabym to zrobić?-Zdziwiłam się.

Zapanowała pomiędzy nami chwila ciszy, chłopak najwidoczniej zastanawiał się nad odpowiedzią.

-No,bo kto chciałby przyjaźnić się z taką osobą jak ja?-Mówił, patrząc mi w oczy.-Jestem tylko kolesiem,który nie potrafi okazywać uczyć,ani panować nad agresją.

-Nie myśl tak o sobie.-Powiedziałam.-Gdzie chcesz spać?-Dodałam po chwili. Miałam nadzieję,że pytanie to pozwoli zmienić nam temat. Nie chciałam rozmawiać o tym co powiedział mi Calum.

-Jeśli chcesz to mogę spać na podłodze.-Zaproponował.

Zdziwiło mnie zachowanie Luke'a. Przecież równie dobrze mógłby iść do domu i się mną nie przejmować. Jednak on zgodził się spać na podłodze, tylko dlatego,abym się nie bała.

-Jeśli ty śpisz na podłodze. To ja też.-Palnęłam.

Nie chciałam,aby chłopak poświęcał się dla mnie,ale nie chciałam też spać z nim w jednym łóżku. Nie dlatego,że go nie lubię. Wręcz przeciwnie. Tylko,że było to by co najmniej dziwne, zwłaszcza,że znamy się dopiero od kilku dni.

Chłopak zaśmiał się na moją odpowiedź.

-Jak chcesz.-Uniósł ręce w geście obronnym.

-Pójdę po jeszcze jedną poduszkę.-Powiedziałam,wychodząc z pokoju.

-Pomóc ci?-Zaproponował mi, gdy byłam już na schodach.

-Nie nie trzeba.

-Ale wiesz,że spanie na podłodze obok siebie równa się spaniu obok siebie na łóżku.-Zaśmiał się chłopak.

-Może i masz rację.-Odparłam, kładąc poduszkę na łóżku.

-No właśnie.-Rzucił się na łóżko chłopak, na co ja jedynie przekręciłam oczami.-Tu jest znacznie wygodniej.-Wskazał palcem na łóżko.

-Niech ci będzie.-Zaśmiałam się, siadając obok chłopaka.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz