środa, 25 lutego 2015

You're beautiful~Fanfiction o Luke'u Hemmingsie #3

Zbiegłam po schodach, po czym wsunęłam na nogi moje czarne vansy i wybiegłam z domu, uprzednio zamykając drzwi. Schowałam klucze do kieszeni i skierowałam się w kierunku furtki. Luke jeszcze nie było, jednak postanowiłam nie wchodzić z powrotem do domu.
Oparłam się o płot i wyciągnęłam telefon z kieszeni, z nadzieją, że pomoże mi on zabić czas.
Po chwili usłyszałam odgłos kroków. Odruchowo się odwróciłam, chociaż wiedziałam, że to Luke.
Chłopak uśmiechnął się i podbiegł w moim kierunku.
-Hej Ann.-Przywitał się Luke.
-Cześć.-Odpowiedziałam i ruszyłam za chłopakiem.-Gdzie idziemy?
-Zobaczysz.-Odpowiedział tajemniczo chłopak.
-No powiedz, proszę.
-Nie ma mowy.
Przewróciłam oczami,na co chłopak zaśmiał się donośnie.
-Co ja takiego zrobiłam?
-Nie nic, po prostu się zaśmiałem.
Dalszą drogę przebyliśmy w ciszy-całe dziesięć minut. Najgorsze dziesieć minut w moim życiu! Pewnie zastanawiasz się czemu. No cóż, przez cały ten czas zastanawiałam się co powiedzieć. Jednak bałam się ośmieszyć. Przecież zawsze mogłam powiedzieć coś głupiego! To okropne uczucie-strach przed wyśmianiem, a jednak... doświadczyłam je kilka razy w życiu.
-Co się stało?-Zapytał chłopak.
-Nie nic, tylko się zamyślałam.
-Na pewno? Wglądałaś jakbyś co najmniej kogoś zabiła.
-Naprawdę. Wszystko w porządku.-Zapewniłam chłopaka.
-No dobrze, a teraz spójrz, jesteśmy na miejscu.-Pokazał gestem dłoni Luke.
-Nie!Chyba żartujesz?!-Zapiszczałam.
-Nie, tym razem to na serio.
-Uszczypnij mnie, bo nie wierze.
-Mogę cię co najwyżej pocałować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz